POLSKI

Szklana trumna

РУССКИЙ

Стеклянный гроб


Niech nikt nie mówi, że biedny krawiec nie może daleko zajść i dojść do wielkich zaszczytów, nie trzeba bowiem nic więcej, jak tylko to by trafił na właściwą kuźnię, i, co najważniejsze, żeby miał szczęście. Taki właśnie zręczny i porządny krawczyk udał się na wędrówkę i doszedł do wielkiego lasu, a ponieważ nie znał drogi, zabłądził. Nastała noc i nie pozostało nic innego, jak tylko w tej straszliwej samotni szukać jakiegoś schronienia. W miękkim mchu znalazłby z pewnością miękkie łoże, lecz strach przed dzikimi zwierzętami nie dawał mu spokoju i musiał się zdecydować, by przenocować na drzewie. Wyszukał sobie wielki dąb, wszedł na sam czubek i dziękował Bogu, że miał przy sobie żelazko, bo inaczej zwiałby go wiatr, który gnał ponad szczytami drzew.

Po paru godzinach w ciemności, nie bez dreszczy i zwątpienia, ujrzał nieopodal promyk światła, a ponieważ pomyślał, że to pewnie ludzka siedziba, gdzie lepiej by było niż na konarach drzewa, zszedł ostrożnie na dół i poszedł za światłem. Zaprowadziło go do małego domku, uplecionego z trzciny i sitowia. Odważnie zapukał, drzwi otworzyły się i przy świetle wypadającego światła ujrzał starego jak świat ludka, który nosił na sobie odzienie z pozszywanych ze sobą kolorowych szmatek. "Kto wy? Czego chcecie?" zapytał chropawym głosem. "Jestem biednym krawcem," odpowiedział, "noc zastała mnie w dziczy, i proszę waz bardzo, byście mnie do swojej chaty przyjęli" – "Idź swoją drogę," odparł starzec posępnym tonem, "Z włóczęgami nie chcę mieć nic do czynienia, poszukaj sobie schronienia gdzie indziej." Po tych słowach chciał czmychnąć z powrotem do domu, ale krawiec przytrzymał go za brzeg surduta i prosił go tak bardzo, że stary, który wcale nie był taki zły, jakiego udawał, w końcu zmiękł i wziął go do chaty, gdzie dał mu jeść a potem wskazał w kącie całkiem niezłe legowisko.

Zmęczonego krawca do snu nie trzeba było kołysać, spał sobie smacznie do samego rana, nawet nie pomyślałby o wstawaniu, gdyby nie wystraszył go wielki hałas. Straszny wrzask i ryk przeszywał ściany domku. Krawiec, którego nieoczekiwanie naszła odwaga, skoczył do góry, w pośpiechu nałożył ubranie i wybiegł na zewnątrz. Ujrzał blisko domu wielkiego czarnego byka i pięknego jelenia, który toczyli ze sobą ostry bój. Napierali na siebie z taką wściekłością, że od tupotu ich nóg drżała ziemia, a powietrze dudniło od ich ryku. Długo nie było wiadomo, który z nich odniesie zwycięstwo, w końcu jeleń wybił poroże w ciało przeciwnika, byk zaś straszliwie rycząc opadł na ziemię śmiertelnie dobity przez parę ciosów jelenia.

Krawiec, który ze zdziwieniem przyglądał się walce, stał przez jakiś czas nieruchomy, gdy jeleń nagle ruszył na niego i nim ten zdążył uciec niemal nadział na swoje wielkie poroże. Nie miał czasu do namysłu, bo działo się wszystko jak na złamanie karku, przez góry i doliny, przez łąki i lasy. Obiema rękoma trzymał się końców poroża i całkiem oddał się swemu losowi. Ale nie działo się inaczej, niż jakby leciał. W końcu jeleń zatrzymał się przed skalną ścianą i opuścił miękko krawca. Krawiec, bardziej umarły niż żywy, nie potrzebował wiele czasu, by wrócić do zmysłów. Gdy co nieco otrzeźwiał, jeleń, który wciąż koło niego stał, uderzył w osadzone w ścianie drzwi z taką mocą, że je wyważył. Buchnęły płomienie, za nimi uleciał dym, który przesłonił jelenia jego oczom. Krawiec nie wiedział, co robić ani dokąd iść, by dotrzeć z tego pustkowia do ludzi. Gdy stał tak zagubiony, ze skały zabrzmiał głos, który zawołał: "Wejdź bez lęku, nie stanie ci się krzywda." Wahał się wprawdzie, lecz pchany tajemniczą mocą, usłuchał głosu i wszedł przez żelazne drzwi do wielkiej przestronnej sali, której sufit, ściany i podłogi wyłożone były ciętym w kwadraty polerowanym kamieniem, na każdym zaś wyryty był jakiś nieznany znak. Pełen podziwu przyjrzał się wszystkiemu i właśnie zamierzał wyjść, gdy znów usłyszał głos, który do niego mówił: "Wejdź na kamień, który leży po środku sali, czeka cię wielki e szczęście."

Jego odwaga urosła już tak bardzo, że spełnił rozkaz. Kamień począł zapadać się pod jego stopami i opadł w końcu powoli na dół. Gdy stanął nieruchomo, a krawiec się rozejrzał, znalazł się w sali, tak wielkiej jako i poprzednia, tu jednak było więcej do zobaczenia i podziwiania. W ścianach wyciosane były wgłębienia, w których stały naczynia z przeźroczystego szkła, wypełnione kolorowym spirytusem, albo niebieskawym dymem. Na podłodze sali stały naprzeciw siebie dwie duże skrzynie ze szkła, które wzbudzały w nim wielką ciekawość. Gdy podszedł do jednej, ujrzał w niej piękną budowlę, podobną do zamku, otoczonego przez budynki gospodarcze, stajnie, stodoły i wielką ilość innych wspaniałych rzeczy. Wszystko było małe, lecz starannie i precyzyjnie dopracowane, zdawało się być zrobione ręką znającą się na sztuce, wycięte z największą dokładnością.

Nie odwróciłby jeszcze oczu od oglądania tych rzadkości, gdyby jeszcze raz nie usłyszał głosu. Kazał mu odwrócić się i spojrzeć do szklanej skrzyni naprzeciwko. Jego zdziwienie było jeszcze większe, gdy w środku ujrzał dziewczynę wielkiej urody. Leżała we śnie, otulona długimi włosami blond niczym w drogocennym płaszczu. Oczy były zaciśnięte, lecz pełne życia kolory twarzy i wstążka, którą oddech poruszał tam i z powrotem, nie pozwalały wątpić, że żyje. Krawiec przyglądał się pięknej dziewczynie z bijącym sercem, gdy nagle otworzyła oczy i wzdrygnęła się w radosnym przestrachu. "Dobre nieba," zawołała, "moja wolność się zbliża! Prędko, prędko pomóż mi wyjść z mojego więzienia. Jeśli przesuniesz rygiel na szklanym wieku, będę wybawiona." Krawiec usłuchał nie zwlekając, ona zaś natychmiast podniosła szklane wieko do góry, wyszła ze skrzyni i pospieszyła do rogu sali, gdzie owinęła się w długi płaszcz. Potem usiadła na kamieniu, młodzieńcowi kazała podejść, a złożywszy na jego ustach miły pocałunek, rzekła "Mój od dawna wytęskniony Oswobodziciel, dobre nieba przyprowadziły cię do mnie i moim cierpieniom wyznaczyły kres. Tego samego dnia, którego się skończyły, zacznie się twoje szczęście. Nieba wyznaczyły cię na mojego męża, będę cię kochała i obsypię cię wszelkim ziemskim dobrem, swój żywot pędzić będziesz w niezmąconej radości. Usiądź i posłuchaj opowieści mego losu."

Jestem córką bogatego hrabiego. Moi rodzice umarli, gdy byłam jeszcze bardzo młoda. W ostatnich słowach polecili mnie mojemu starszemu bratu, u którego mnie wychowano. Kochaliśmy się tak mocno, tak bardzo zgadzaliśmy się w naszych poglądach i upodobaniach, że postanowiliśmy nigdy nie brać ślubu, lecz żyć razem do końca naszych dni. W naszym domu nigdy nie brakowało towarzystwa. Przyjaciele i sąsiedzi odwiedzali nas często, a dla wszystkich byliśmy gościnni ze wszech miar. I tak było też pewnego wieczoru, gdy do naszego zamku przyjechał pewien nieznajomy i udając, że zdąży do najbliższej miejscowości prosił o nocleg. Spełniliśmy jego prośbę w szczodrej życzliwości, a on zabawiał nas w najlepsze podczas wieczerzy dysputą przeplataną opowieściami. Mojemu bratu tak się spodobał, że poprosił go, by został z nami parę dni, na co się też zgodził wahając się nieco wprzódy. Od stołu wstaliśmy późno w nocy, nieznajomemu wskazano pokój, a ja pospieszyłam ułożyć zmęczone członki na miękkim pierzu. Ledwo przysnęłam, zbudziły mnie odgłosy delikatnej miłej uchu muzyki. Nie umiałam pojąć skąd pochodzą, chciałam więc wezwać śpiącą w pokoju obok pokojówkę, ku memu zdziwieniu stwierdziłam, że zaniemogłam, jakaś wielka moc odebrała mi mowę, że nie mogłam wydobyć z siebie najcichszego nawet dźwięku, jakoby zmora leżała na moich piersiach. W świetle nocnej lampki ujrzałam nieznajomego, jak wchodzi poprzez dwoje zamkniętych drzwi do mojego pokoju. Zbliżył się do mnie i rzekł, że poprzez tajemne moce, które mu służyły, rozkazał rozbrzmieć powabnej muzyce, by mnie obudzić, a teraz przedziera się przez wszystkie zamki w zamiarze oddania mi serca i ręki. Moja niechęć do jego tajemnej sztuki była jednak tak wielka, że nie raczyłam na to odpowiedzieć. Stał przez jakiś czas bez ruchu, pewnie w nadziei, że wyczeka bardziej przychylnej decyzji, gdy jednak ciągle milczałam, oświadczył w gniewie, że się zemści i znajdzie na środek, by ukarać moją dumę, poczym opuścił mój pokój. Niepokój był moim towarzyszem tej nocy, zasnęłam dopiero nad rankiem. Gdy się zbudziłam, pospieszyłam do mego brata, by mu powiedzieć, co się wydarzyło, tylko że nie zastałam go w pokoju, służący powiedział mi, że o świcie wyjechał z nieznajomym na polowanie.

Nie miałam dobrych przeczuć. Szybko się ubrałam, kazałam osiodłać mojego wierzchowca i wyjechałam w towarzystwie jednego jeno służącego, w pełnym pędzie poprzez las. Służący przewrócił się z koniem, a że koń złamał nogę, nie mógł pojechać za mną. Jechałam dalej bez ustanku, a po paru minutach ujrzałam nieznajomego z pięknym jeleniem, którego prowadził na powrozie w moim kierunku. Zapytałam go, gdzie zostawił mojego brata i jak dopadł tego jelenia, z którego wielkich oczu spływały łzy. Zamiast mi odpowiedzieć, zaczął się głośno śmiać. Padłam w wielki gniew, wyciągnęłam pistolet i wypaliłam w potwora, ale kula odbiła się od jego piersi i trafiła w głowę mojego konia. Spadłam na ziemię, nieznajomy zaś wymamrotał parę słów, które pozbawiły mnie przytomności.

Gdy doszłam do siebie, byłam w podziemnej krypcie w szklanej trumnie. Czarnoksiężnik ukazał się raz jeszcze, rzekł, że brata zamienił w jelenia, że pomniejszył mój zamek ze wszelkim sprzętem i zamknął go w drugiej ze szklanych skrzyć, lud mój zaś zmienił w dym w szklanych butelkach. Jeśli ulegnę teraz jego woli, będzie dla niego łatwizna przywrócić wszystko do pierwotnego stanu. Wystarczy, że otworzy naczynia, a wszystko wróci do naturalnej postaci. Powiedziałam mu tyle samo, co za pierwszym razem. Zniknął zostawiając mnie w uwięzieniu, w którym zapadłam w głęboki sen. Wśród obrazów, które przyszły mą duszę, był także ten pełen pociechy, że nadejdzie młody człek i uwolni mnie, a gdy dzisiaj otworzyłam oczy, ujrzałam ciebie i widzę, że mój sen się spełnił. Pomóż mi wypełnić, co zaszło potem w mojej wizji. Najpierw musimy przenieść szklaną skrzynię z moim zamkiem na tamten szeroki kamień.

Kamień, gdy tylko został obciążony, uniósł się do góry z panną i młodzieńcem i wjechał przez otwór w suficie do górnej sali, skąd bez trudu wydostali się na zewnątrz. Tutaj panna zdjęła wieko i stało się wielkie widowisko, zamek, domy i zagrody poczęły się chyżo powiększać by urosnąć do naturalnej wielkości. Wrócili potem do podziemnej jaskini i na kamieniu przewieźli wypełnione dymem butelki. Ledwo panna otworzyła butelki, buchać począł niebieski dym zmieniając się w żywych ludzi, w których panna rozpoznała swych służących i ludzi. Jej radość była tym większa, gdy z lasu wyszedł jej brat w ludzkiej postaci, który zabił zmienionego w byka czarownika. Jeszcze tego dnia zgodnie z obietnicą panna oddała szczęśliwemu krawcowi swą rękę przed ołtarzem.

Tłumaczył Jacek Fijołek, © Jacek Fijołek
Пускай никто не говорит, что бедный портной, мол, не в силах достигнуть многого и добиться высоких почестей, для этого только надо попасть на правильную колею, вот в этом-то самое главное дело, чтоб повезло человеку. Такой вот хороший, добрый да расторопный портняжка шел однажды, странствуя, своим путем-дорогой и зашел в дремучий лес, а так как он дороги не знал, то и заблудился. А наступила ночь, и не оставалось ему ничего другого как искать себе пристанища среди такого жуткого одиночества. Хотя и нашел он себе, правду сказать, на мягком мху неплохую постель, но страх перед дикими зверями не давал ему покоя, и пришлось ему, наконец, решиться заночевать на дереве. Нашел он высокий дуб, взобрался на самую его макушку и возблагодарил господа бога за то, что захватил с собой утюг, а не то, чего доброго, сдунул бы портняжку ветер, гулявший над вершинами деревьев.

После нескольких часов, проведенных им в темноте не без дрожи и страха, он заметил в небольшом отдаленье мерцание огонька. Подумав, что это, должно быть, человеческое жилье, где ему было бы поудобней, чем на ветках дерева, он осторожно спустился вниз и пошел навстречу огоньку. Огонек привел его к маленькой избушке, она была сплетена из камыша и волчьей травы. Он смело постучался, двери открылись, и при отблеске пробившегося света он увидел старого, седого как лунь человечка, и была на нем одежда сшита из пестрых лоскутьев.

- Кто вы такой и чего вам тут надо? - спросил его старичок картавя.

- Я бедный портной, - ответил тот, - меня застала ночь в этих дебрях, и я вас убедительно прошу приютить меня у себя в хижине.

- Ступай своей дорогой,- ответил ворчливо старик, - с бродягами мне нечего возиться. Поищи себе пристанища где-нибудь в другом месте.

С этими словами он собрался было юркнуть назад к себе в дом, но портной крепко ухватил его за полу сюртучка и начал так жалостно упрашивать, что старик, который вовсе не был таким злым, каким он себя показывал, наконец смягчился, пустил его к себе в хижину и дал ему поесть, а потом указал в углу довольно удобное ложе для ночлега.

Усталого портного не надо было убаюкивать, он сладко проспал до утра и не подумал бы, что пора уже вставать, если бы не испугал его сильный шум. Через тонкие стенки домика послышался громкий крик и рычанье. Портным овладело неожиданное мужество, он вскочил, оделся и быстро выскочил во двор. Тут он заметил вблизи хижины огромного черного быка и красивого оленя, они яростно дрались между собой. Они нападали один на одного с таким ожесточением, что от топота их ног дрожала земля, а от крика звенел воздух. Долгое время невозможно было предвидеть, кто из них выйдет победителем, но вот олень всадил, наконец, своему противнику в живот рога, и черный бык со страшным ревом упал на землю и после нескольких ударов оленя лежал уже мертвый.

Портной, глядевший в изумленье на это единоборство, стоял недвижно; в это время олень подскочил к нему, и не успел портной отбежать, как тот со всего разбега поднял его на свои огромные рога. Не успел портной и опомниться, как олень бежал уже вскачь через горы и долы, леса и луга. Портной крепко уцепился обеими руками за рога и отдал себя на волю судьбы. И ему только казалось, будто летит он куда-то. Наконец у обрыва скалы олень остановился и осторожно опустил портного на землю. Портной был ни жив ни мертв, и понадобилось немало времени, пока он снова пришел в себя. Когда он чуть отдохнул, олень, стоявший около него, ударил рогами в дверь, находившуюся в скале, с такой силой, что та вмиг распахнулась. Оттуда выбились языки пламени, поднялись потом густые пары, и исчез в тех парах олень на его глазах. Портной не знал, что ему теперь делать, куда ему теперь идти, чтобы выбраться из этой пустыни к людям. Он стоял в нерешительности, и вдруг из скалы послышался голос, который молвил ему: "Входи без страха сюда, с тобой никакой беды не случится." Правда, портной сперва не решался, но, подталкиваемый какой-то таинственной силой, он послушался голоса и вошел через железную дверь в большой, просторный зал. Его потолки, стены и пол были сделаны из блестящих, полированных квадратных плит; и на каждой из них были начертаны непонятные ему знаки. Портной начал в изумленье все разглядывать, и только он было собрался уже уходить, как услышал опять голос, который сказал ему: "Ты ступи на тот камень, что находится посреди зала, и тебя ожидает великое счастье."

Мужество у портного так возросло, что он исполнил это указанье. Камень начал под его ногами подаваться и медленно опустился вниз. Стал, камень снова прочно на месте; оглянулся портной и видит, что он находится в зале, по размеру таком же, как и первый. Но здесь было больше чему удивляться и на что посмотреть. В стенах были вырублены ниши, и в них стояли сосуды из прозрачного стекла, наполненные окрашенным спиртом или голубоватым дымом. Стояли на полу зала два больших стеклянных ящика, один напротив другого, и они тотчас привлекли внимание портного. Он подошел к одному из них и увидел внутри него красивое здание, похожее на замок, оно было окружено надворными постройками, конюшнями, сараями и множеством разных красивых предметов. Все было маленькое, но было сделано необычайно тщательно и изящно, и казалось, что все вырезано искусной рукой мастера с величайшей точностью.

Он долго бы еще глядел, не отрываясь, на эти диковинные предметы, если бы не послышался вновь голос, который велел ему оглянуться и осмотреть стоящий напротив него ящик. И каково было изумление портного, когда он увидел необычайной красоты девушку. Она лежала как бы во сне и была вся укутана светлыми волосами, словно драгоценной мантией. Ее глаза были плотно закрыты, но румянец на ее лице и повязка, что от дыханья то вздымалась, то опускалась, - все это говорило о том, что девушка жива. Портной глядел с бьющимся от волнения сердцем на красавицу, и вдруг она открыла глаза, и при виде его ее охватили радость и страх.

- Праведное небо! - воскликнула она.- Близится час моего освобождения! Скорей, скорей спаси меня из моей темницы: если ты отодвинешь задвижку на этом стеклянном гробу, я буду расколдована.

Портной немедля послушался, и тотчас она подняла стеклянную крышку, вышла из гроба и быстро направилась в угол зала и там укрылась широкой мантией. Потом она уселась на камень, подозвала к себе юношу, нежно поцеловала его в губы и сказала:

- Мой долгожданный освободитель, само милосердное небо привело тебя ко мне и положило конец моим страданьям. В тот день, когда они кончатся, для тебя начнется счастье. Ты дарованный мне небом жених, ты будешь мною любим и окружен в избытке всеми земными благами, и вся твоя жизнь пройдет в радостях. Садись и выслушай рассказ про мою судьбу:

"Я дочь одного богатого графа. Мои родители умерли, когда я была еще совсем ребенком, и меня отдали по их воле на попечение старшего брата, у которого я и воспитывалась. Мы так нежно любили друг друга, были так во всем единодушны и согласны, что решили никогда ни с кем не вступать в брак и жить до самой смерти вместе. В нашем доме никогда в обществе недостатка не было; нас часто посещали друзья и соседи, и мы радушно всех принимали.

Однажды, вечером, к нам в замок заехал на коне какой-то незнакомец; он сказал, что ему из-за позднего времени добраться до ближайшего места трудно, и попросился у нас переночевать. Мы любезно удовлетворили его просьбу, и он долго беседовал с нами за ужином и самым приятным образом рассказывал нам всяческие истории. Он так понравился моему брату, что тот предложил ему остаться у нас на несколько дней. Незнакомец сначала отказывался, но потом согласился. Была уже поздняя ночь, когда мы встали из-за стола. Незнакомцу была отведена комната, и я, устав, поспешила поскорей улечься в свою мягкую перину. Но только я задремала, как меня разбудили звуки нежной и приятной музыки. Я не могла разобрать, откуда они доносятся, и хотела было разбудить свою служанку - она спала в соседней комнате, но, к моему изумленью, я почувствовала, будто на меня навалился страшный кошмар и неведомой силой отнял у меня язык, и я не могла вымолвить ни слова.

Я увидела при свете ночника незнакомца, проникшего ко мне в комнату через две крепко запертые двери. Он подошел ко мне и сказал, что это он затеял чудесную музыку и с помощью волшебных сил, которые ему повинуются, сделал так, чтобы я проснулась; что он прошел через все преграды с намереньем предложить мне руку и сердце. Но мое сопротивление его волшебству было настолько сильно, что я не удостоила его ответом. Некоторое время он стоял неподвижно, видимо, в намерении дождаться от меня благоприятного ответа; но когда я продолжала молчать, он гневно объявил, что отомстит мне за это и найдет средства наказать меня за мое высокомерие, после чего он покинул комнату.

Я провела ночь в сильном волнении и задремала только под утро. Проснувшись, я поспешила к своему брату, чтоб сообщить ему обо всем случившемся, но я не нашла его в комнате. Слуга сказал мне, что на рассвете он выехал вместе с незнакомцем на охоту.

Предчувствуя недоброе, я быстро оделась, велела оседлать моего любимого иноходца и поскакала в лес в сопровождении только одного слуги. Но слуга упал вместе с лошадью и не мог следовать за мной, так как лошадь его сломала себе ногу. Я, не останавливаясь, продолжала скакать дальше и спустя несколько минут заметила незнакомца вместе с красивым оленем, которого он вел на поводу, - незнакомец направлялся ко мне навстречу. Я спросила его, где он оставил моего брата и как поймал он этого оленя; я видела, как из больших глаз оленя текли слезы. Вместо того, чтобы мне ответить, незнакомец громко рассмеялся. Меня охватил яростный гнев, я выхватила пистолет и выстрелила в чудовище, но пуля отскочила от его груди и попала в голову моей лошади. Я упала на землю, незнакомец пробормотал несколько слов, после чего я лишилась чувств.

И вот, очнувшись, я увидела, что нахожусь здесь, в этом подземелье, в стеклянном гробу. Злой чернокнижник явился снова и сказал, что он обратил моего брата в оленя, а мой замок и все, что в нем находилось, он сделал крошечным и запер его в стеклянный ящик, а моих слуг обратил в дым и загнал их в стеклянные бутылки. Если я теперь соглашусь стать его возлюбленной, он легко сможет вернуть все опять в прежний вид: стоит ему только открыть сосуды, и все сделается таким, как и было. Я ничего не сказала ему в ответ, как и в первый раз. Он исчез и оставил меня лежать в подземелье, где я впала в глубокий сон. Среди видений, проносившихся у меня в душе, был и радостный образ, меня утешавший: будто явился юноша и меня освободил; и вот я открыла сейчас глаза, я вижу тебя - и понимаю, что сон мой исполнился." - Помоги мне выполнить то, что виделось мне во сне. Нам надо тотчас поднять стеклянный ящик, в котором находится мой замок, и поставить его на этот широкий камень.

И как только камень был нагружен, он поднялся вместе с девушкой и юношей наверх и попал через люк в потолке в верхний зал, откуда им легко уже было выбраться на свободу. Подняла девушка крышку стеклянного ящика - и было удивительно видеть, как замок, дома и надворные здания стали всё увеличиваться и с необыкновенной быстротой выросли до своих настоящих размеров. Потом девушка и юноша вернулись назад в подземную пещеру и велели камню подняться наверх вместе с наполненными дымом бутылями. Только девушка их открыла, как вырвался оттуда голубой дым и обратился в живых людей, и девушка в них узнала своих слуг и людей. Еще больше обрадовалась она, когда ее брат, который убил старика-волшебника в образе черного быка, вдруг вышел из лесу опять в человечьем обличье; и в этот же день девушка дала у алтаря свою руку счастливому портному, как это она и обещала.




Porównaj dwóch językach:













Donations are welcomed & appreciated.


Thank you for your support.