РУССКИЙ

Солнце ясное всю правду откроет

POLSKI

Jasne słońce cię wyda!


Бродил по свету один портной-подмастерье, своим ремеслом занимался; и вот пришло время, что не мог он найти себе никакой работы, и так уж он обеднел, что даже на харчи и гроша денег у него не было. На ту пору встретился ему по дороге еврей; и подумал подмастерье, что денег у того при себе много, и, забыв бога, подступил он к еврею и говорит:

- Отдай мне свои деньги, а не то я тебя убью.

И ответил ему еврей:

- Смилуйся ты надо мной, не лишай меня жизни, денег у меня нету, есть всего лишь каких-нибудь восемь геллеров.

Но портной сказал:

- Нет, деньги у тебя есть, доставай-ка поживей, - и набросился на него и бил его так долго, что тот был уже еле живой.

Вот собрался еврей помирать, и молвил он свое предсмертное слово: "Солнце ясное всю правду откроет," - с этим и помер.

Портной-подмастерье кинулся рыться у него в карманах, деньги искать, и нашел всего-то не больше восьми геллеров, как еврей ему и говорил. Тогда взял его подмастерье и отнес в кусты, а сам отправился дальше, по своему ремеслу работы искать. Долго он странствовал и пришел, наконец, в город, и поступил на работу к мастеру, а у того мастера была красивая дочь; влюбился он в нее, женился и зажил с нею в добром и счастливом браке.

Много времени прошло с той поры; двое детей уж у них было, помер тесть, померла и теща, и вели молодые хозяйство уже сами. Раз, поутру, сидел муж на своем портняжном столе у окошка; принесла жена ему кофе, налил он его в блюдце и собрался уже было пить, а тут солнце засияло на блюдце, и его отраженье блеснуло на стене и забегало по ней солнечными зайчиками. Посмотрел портной и говорит:

- Вот бы и хотелось солнцу ясному всю правду открыть, да не может оно.

А жена ему и говорит:

- Муженек, что ты хочешь этим сказать?

И ответил портной:

- Нет, об этом сказать тебе я не смею.

Но стала она его просить:

- Если ты меня любишь, то должен мне сказать. - И дала она ему обещание, что никто о том не узнает, и не давала ему покоя.

И рассказал он ей, что много лет тому назад странствовал он, оборванный да без денег, и убил одного еврея, а еврей тот в смертный свой час сказал ему такие слова: "Солнце ясное всю правду откроет." И хотело бы солнце всю правду открыть, вот и на стене заблестело и зайчиков солнечных пустило, а все же сделать оно ничего не смогло. Затем стал он просить ее и упрашивать, чтоб никому она о том не говорила, а то погибать ему придется; и она ему обещала. Но когда сел он за работу, пошла она к своей куме и все ей рассказала, взяв с нее слово никому о том не сказывать. Но не прошло и трех дней, как знал уж об этом весь город, и потребовали портного на суд и присудили его казнить.

Так солнце ясное всю правду открыло.
Pewien krawczyk podróżował po świecie za chlebem, lecz nie mógł znaleźć pracy, a bieda jego była taka, że nawet jednego halerza na jedzenie nie miał. W czasie tym na drodze spotkał go żyd. Pomyślał więc sobie, że żyd ma pieniądze przy sobie. Wyrzucił zatem Boga ze swego serca, ruszył w jego stronę i rzekł: "Daj mi pieniądze, ale Cię zatłukę na śmierć!" – "A żyd odpowiedział: "Daruj mi życie. Nie mam pieniędzy, na pewno nie więcej niż osiem halerzy." Lecz krawiec rzekł: "Masz pieniądze i zaraz mi je dasz," Użył przemocy i bił żyda tak długo, aż ten był bliski śmierci. A gdy żyd już miał umrzeć, rzekł swe ostatnie słowa: "To ujrzy światło dnia w promieniach jasnego słońca." I tak umarł. Krawczyk rzucił się na jego kieszenie w poszukiwaniu pieniędzy, lecz nie znalazł więcej niż osiem halerzy, jak mu to żyd powiedział. Chwycił go potem, zaniósł w krzaki i ruszył za chlebem. Podróżował długo, aż znalazł pracę u majstra w pewnym mieście. A majster ów miał piękną córkę. Zakochał się w niej krawczyk, ożenił się z nią i żyli w dobrym i szczęśliwym małżeństwie.

Długo potem, gdy mięli już dwoje dzieci, pomarli teść i teściowa, młodzi państwo mieli dom tylko dla siebie. Pewnego ranka, gdy mąż siedział przy stole przed oknem, żona przyniosła mu kawy, a on wylał ją do podstawki i już miał ją właśnie wypić, zaświeciło na nią słońce, a jego odbicie mrugało wysoko na ścianie i robiło zakrętasy. Spojrzał krawiec do góry i rzekł: "Chce to wyjawić w świetle dnia, ale nie może!" Żona rzekła zaś: "Ach, drogi mężu, co takiego? Co miałeś na myśli?" Odpowiedział, że nie może powiedzieć." Lecz ona powiedziała: "Jeśli mnie kochasz, to mi powiesz," i przysięgała mu na wszystko, że żaden człowiek się nie dowie, a nie dawała mu spokoju. Opowiedział jej tedy, jak przed laty wędrował goły i bez pieniędzy, jak zabił żyda, a ten w ostatnich słowach w śmiertelnym strachu rzekł swe słowa: "To na światło dnia w promieniach jasnego słońca!" Teraz promienie słońca chciały wynieść to na światło dnia, mrugały na ścianie i robiły zakrętasy, lecz niczego zdradzić nie mogły. Potem prosił ją jeszcze aby nikomu nie mówiła, inaczej bowiem życie postrada. To też mu obiecała. Gdy wziął się do roboty, poszła do swej kumy i powierzyła jej tę historię z prośbą by nikomu jej nie opowiadała. Lecz nie minęły trzy dni, a wiedziało już całe miasto, krawiec trafił przed sąd i wydano na niego wyrok. I tak oto prawda ujrzała światło dnia w promieniach jasnego słońca.

Tłumaczył Jacek Fijołek, © Jacek Fijołek




Сравните на двух языках:













Donations are welcomed & appreciated.


Thank you for your support.