Roztropny Jaś





Roztropny Jaś Bajki

Bajki braci Grimm
7.7/10 - 100 głosy
Roztropny Jaś
Jasiowa matka pyta:

- Dokąd idziesz, Jasiu?

Jaś odpowiada:

- A do Małgosi.

- Spraw się aby dobrze, Jasiu!

- Sprawię się dobrze. Bywaj z Bogiem, matko!

Przychodzi Jaś do Małgosi:

- Jak się masz, Małgoś!

- Jak się masz, Jasiu! Co dobrego przynosisz?

- Ja nic nie przynoszę, to ty mi coś daj.

Małgosia daje Jasiowi igłę. Jaś mówi:

- Bywaj z Bogiem, Małgoś.

- Bywaj z Bogiem, Jasiu!

Jaś bierze igłę, wtyka ją w furę siana i idzie za furą do domu.

- Dobry wieczór, matko!

- Dobry wieczór, Jasiu! Skąd to, synku, wracasz?

- Wracam od Małgosi.

- A co jej zaniosłeś?

- Nic jej nie zaniosłem, to ona mi dała.

- Cóż ci Małgosia dała?

- Dała mi igłę.

- Gdzie masz tę igłę, Jasiu?

- Wetknąłem ją w furę siana.

- Głupioś zrobił, Jasiu, trzeba było wetknąć igłę w rękaw.

- To nic, matko. Na drugi raz lepiej się sprawię.

- Dokąd idziesz, Jasiu?

- A do Małgosi, matko.

- Spraw się aby dobrze, Jasiu!

- Sprawię się dobrze. Bywaj z Bogiem, matko!

- Bywaj z Bogiem, Jasiu!

Przychodzi Jaś do Małgosi.

- Jak się masz, Małgoś!

- Jak się masz, Jasiu. Co dobrego przynosisz?

- Ja nic nie przynoszę, to ty mi coś daj.

Małgosia daje Jasiowi nóż.

- Bywaj z Bogiem, Małgoś.

- Bywaj z Bogiem, Jasiu!

Jaś bierze nóż, wtyka go sobie w rękaw i idzie do domu.

- Dobry wieczór, matko!

- Dobry wieczór, Jasiu! Skąd to, synku, wracasz?

- Wracam od Małgosi.

- A co jej zaniosłeś?

- Nic jej nie zaniosłem, to ona mi dała.

- Cóż ci Małgosia dała?

- Dała mi nóż.

- Gdzie masz ten nóż, Jasiu?

- Wetknąłem go w rękaw.

- Głupioś zrobił, Jasiu, trzeba było włożyć nóż do kieszeni.

- To nic. Na drugi raz lepiej się sprawię.

- Dokąd idziesz, Jasiu?

- A do Małgosi, matko.

- Spraw się aby dobrze, Jasiu!

- Sprawię się dobrze. Bywaj z Bogiem, matko!

- Bywaj z Bogiem, Jasiu!

Przychodzi Jaś do Małgosi.

- Jak się masz, Małgoś!

- Jak się masz, Jasiu. Co dobrego przynosisz?

- Ja nic nie przynoszę, to ty mi coś daj.

Małgosia daje Jasiowi koźlątko.

- Bywaj z Bogiem, Małgoś.

- Bywaj z Bogiem, Jasiu!

Jaś bierze koźlątko, związuje mu nóżki i wkłada do kieszeni. Nim zaszedł do domu, koźlątko się udusiło.

- Dobry wieczór, matko!

- Dobry wieczór, Jasiu! Skąd to, synku, wracasz?

- Wracam od Małgosi.

- A co jej zaniosłeś?

- Nic jej nie zaniosłem, to ona mi dała.

- Cóż ci Małgosia dała?

- Dała mi koźlątko.

- Gdzie masz to koźlątko, Jasiu?

- Włożyłem je do kieszeni.

- Głupioś zrobił, Jasiu, trzeba było prowadzić koźlątko na sznurku.

- To nic. Na drugi raz lepiej się sprawię.

- Dokąd idziesz, Jasiu?

- A do Małgosi, matko.

- Spraw się aby dobrze, Jasiu!

- Sprawię się dobrze. Bywaj z Bogiem, matko!

- Bywaj z Bogiem, Jasiu!

Przychodzi Jaś do Małgosi.

- Jak się masz, Małgoś!

- Jak się masz, Jasiu. Co dobrego przynosisz?

- Ja nic nie przynoszę, to ty mi coś daj.

Małgosia daje Jasiowi kawałek słoninki.

- Bywaj z Bogiem, Małgoś.

- Bywaj z Bogiem, Jasiu!

Jaś bierze słoninkę, owiązuje ją sznurkiem i ciągnie za sobą. Zbiegły się psy i słoninkę zeżarły. Kiedy Jaś przyszedł do domu, został mu w ręku tylko sznurek, nic więcej.

- Dobry wieczór, matko!

- Dobry wieczór, Jasiu! Skąd to, synku, wracasz?

- Wracam od Małgosi.

- A co jej zaniosłeś?

- Nic jej nie zaniosłem, to ona mi dała.

- Cóż ci Małgosia dała?

- Dała mi kawałek słoninki.

- Gdzie masz tę słoninkę, Jasiu?

- Prowadziłem ją na sznurku i psi ją zeżarli

- Głupioś zrobił, Jasiu, trzeba było nieść słoninkę na głowie.

- To nic. Na drugi raz lepiej się sprawię.

- Dokąd idziesz, Jasiu?

- A do Małgosi, matko.

- Spraw się aby dobrze, Jasiu!

- Sprawię się dobrze. Bywaj z Bogiem, matko!

- Bywaj z Bogiem, Jasiu!

Przychodzi Jaś do Małgosi.

- Jak się masz, Małgoś!

- Jak się masz, Jasiu. Co dobrego przynosisz?

- Ja nic nie przynoszę, to ty mi coś daj.

Małgosia daje Jasiowi cielę.

- Bywaj z Bogiem, Małgoś.

- Bywaj z Bogiem, Jasiu!

Jaś bierze cielę, wkłada je sobie na głowę, a cielę kopie go po twarzy.

- Dobry wieczór, matko!

- Dobry wieczór, Jasiu! Skąd to, synku, wracasz?

- Wracam od Małgosi.

- A co jej zaniosłeś?

- Nic jej nie zaniosłem, to ona mi dała.

- Cóż ci Małgosia dała?

- Dała mi cielę.

- Gdzie masz to cielę, Jasiu?

- Wsadziłem je sobie na głowę i całą gębę mi pokopało.

- Głupioś zrobił, Jasiu, trzeba było prowadzić cielę za sobą i postawić przy żłobie.

- To nic. Na drugi raz lepiej się sprawię.

- Dokąd idziesz, Jasiu?

- A do Małgosi, matko.

- Spraw się aby dobrze, Jasiu!

- Sprawię się dobrze. Bywaj z Bogiem, matko!

- Bywaj z Bogiem, Jasiu!

Przychodzi Jaś do Małgosi.

- Jak się masz, Małgoś!

- Jak się masz, Jasiu! Co dobrego przynosisz?

- Ja nic nie przynoszę, to ty mi coś daj.

A Małgosia na to:

- Sama z tobą pójdę.

Jaś bierze Małgosię, zawiązuje jej sznur wokół szyi, prowadzi ją za sobą i stawia przy żłobie. Po czym idzie do matki.

- Dobry wieczór, matko!

- Dobry wieczór, Jasiu! Skąd to, synku, wracasz?

- Wracam od Małgosi.

- A co jej zaniosłeś?

- Nic jej nie zaniosłem.

- A co ci Małgosia dała?

- Nic mi nie dała, sama ze mną przyszła.

- I gdzieś ty ją zostawił?

- Przyprowadziłem ją na sznurze, uwiązałem przy żłobie i zarzuciłem jej trawy za drabinkę.

- Głupioś zrobił, Jasiu, trzeba było co i raz rzucać na nią czułym oczkiem.

- To nic, zaraz się lepiej sprawię.

Poszedł Jaś do obory, powykłuwał wszystkim cielętom i baranom oczy i rzucił je Małgosi w twarz. Małgosia wpadła w złość, urwała się ze sznura i uciekła, a była przecież Jasiową narzeczoną.

Roztropny Jaś

*     *     *     *     *
0.00
drukować drukować
grimmstories.com




Porównaj dwóch językach:

Klasyfikacja (Aarne-Thompson):


poprzednia bajka
nastepny bajka
strona glówna











Donations are welcomed & appreciated.


Thank you for your support.