O wędrowaniu





O wędrowaniu Bajki

Bajki braci Grimm
9.3/10 - 46 głosy
O wędrowaniu
Była sobie raz uboga kobieta i miała syna, który marzył o wędrówkach. Matka mu mówiła:

- Jakże ty będziesz wędrował? Przecież nie mamy pieniędzy i co ty ze sobą w drogę zabierzesz?

A syn jej na to:

- Już ja sobie poradzę. Wciąż będę tylko powtarzał: niewiele, niewiele, niewiele.

Szedł czas jakis przed siebie, powtarzając:

- Niewiele, niewiele, niewiele.

Mijając łowiących rybaków zawołał:

- Szczęść Boże! Niewiele, niewiele, niewiele!

- Co ty tam gadasz, człowieku: niewiele?

A kiedy wyciągnęli sieć, okazało się, że jest w niej też niewiele rybek. Jeden z rybaków chwycił kij, rzucił się na chłopca krzycząc:

- Dostaniesz ty teraz za swoje!

I sprawił mu porządne lanie.

- A cóż ja miałem powiedzieć? - spytał chłopiec.

- Dobrego połowu, dobrego połowu, dobrego połowu! Tak trzeba było mówić.

Ruszył więc chłopiec w dalszą drogę mrucząc pod nosem:

- Dobrego połowu, dobrego połowu, dobrego połowu.

Aż znalazł się u stóp szubienicy. Odbywał się tam właśnie sąd nad biednym grzesznikiem.

Chłopiec rzekł:

- Jak się macie! Dobrego połowu, dobrego połowu, dobrego połowu.

- Co ty wygadujesz, łotrze! Chcesz, żeby na świecie było więcej złych ludzi? Mało ci jeszcze?

I tym razem oberwał po karku.

- Cóż ja miałem mówić?

- Niech Bóg pocieszy nieszczęśliwą duszę, tak miałeś mówić.

Chłopiec znów uszedł kawałek drogi powtarzając:

- Niech Bóg pocieszy nieszczęśliwą duszę.

Aż znalazł się nad rowem, gdzie stał hycel i ściągał skórę z konia.

Wędrowiec rzekł do niego:

- Dzień dobry, niech Bóg pocieszy nieszczęśliwą duszę!

- Co też ty pleciesz, głupce! - ofuknął go hycel i tak go zdzielił hakiem po uszach, że nieboraka aż zamroczyło.

- Cóż ja miałem mówić?

- A leż sobie, ścierwo, w rowie, tak trzeba było mówić.

Idzie chłopiec dalej i powtarza:

- A leż sobie, ścierwo, w rowie!

Nagle spotyka po drodze wóz pełen ludzi.

Krzyknął do nich:

- Dzień dobry! A leż sobie, ścierwo, w rowie!

W tejże chwili wóz przewrócił się do rowu, a woźnica tak solidnie przetrzepał chłopcu skórę biczyskiem, że musiał na czworakach wracać do matki. I nigdy już więcej nie wybrał się w podróż.


*     *     *     *     *
0.00
drukować drukować
grimmstories.com




Porównaj dwóch językach:

Klasyfikacja (Aarne-Thompson):


poprzednia bajka
nastepny bajka
strona glówna











Donations are welcomed & appreciated.


Thank you for your support.